Ruina to dar

Opublikowano w 11 stycznia 2026 18:38

Podróże i filmy.
Uwielbiam jedno i drugie, chociaż przyznaje, że te pierwsze zajmują więcej miejsca w moim sercu.
Ostatnio w dosyć ciekawy sposób połączyłam jedno z drugim...

Miałam okazję zobaczyć położoną wśród opatowskich pól, niesamowitą ruinę zamku Krzyżtopór.
Zwiedzając to miejsce można było poczuć unoszącą się w powietrzu pewnego rodzaju tajemnicę i zachwyt...
Podziwiałam widoki i coraz głębiej zanurzałam się w przestrzeniach zamku...
Nagle, dotarłam do miejsca, gdzie przez chwilę byłam zupełnie sama...
Cisza, ruiny i ja...
Dreszcz przeszył całe moje ciało i przez moment poczułam sie dokładnie jak Elizabeth Gilbert z filmu "Jedz, módl się i kochaj"...
Scena, w której główna bohaterka jest w mauzoleum Augusta i snuje rozważania na temat swojej relacji i zmian w życiu...

Rozejrzałam się dookoła...
I zrozumiałam!!!
Właśnie tak w tym momencie wygląda moja sytuacja...

Grający w moim życiu główną rolę aktor zdjął maskę, akcja potoczyła się niesamowicie szybko i nim zdążyłam się zorientować, dramat dobiegł końca..
Kurtyna opadła a z nią moje całe życie legło w gruzach...
Niespodziewanie, bez ostrzeżenia, zawaliło się wszystko...
Zaufanie do ludzi, do świata, do sensu życia. Runęło z hukiem poczucie mojej wartości a przez chwile i godność leżała gdzieś w kurzu i pyle...
Fundamenty tej relacji nie były tak trwałe jak te zamku Krzyżtopór, które przetrwały od XVII wieku.
Zbudowane zostały na piasku i na słowach ulotnych jak wiatr...

Dotarło do mnie jedno...
Boimy się zniszczenia tego, co znamy.

Bałam się, sama przed soba przyznać, że ten wyświetlany przez rok film to tylko projekcja... Iluzja...
Bałam się zderzyć z prawdą..

Kiedy jednak zniszczenie przychodzi, musisz spojrzeć na ruiny swojego dotychczasowego życia...
I chociaż bardzo tego nie chciałam, to nie miałam już drogi ucieczki...
Każdą komórkę ciała przeszywał ból z siłą, o jakiej istnieniu pojęcia nie miałam...
Przez zapłakane oczy czy zranione serce nie potrafiłam dostrzec sensu życia...

A jednak...

Spojrzałam na ruiny zamku i piękno, które w nich dostrzegłam, zobaczyłam jednocześnie w sytuacji, która mnie spotkała.

"Ruin is a gift. Ruin is the road to transformation".
Słowa bohaterki wcześniej przytoczonego filmu przemknęły mi w myślach.
Zrozumiałam, poczułam!
Ruina to dar! To możliwość rozpoczęcia zupełnie nowego rozdziału!
To odrodzenie, krok po kroku, komórka po komórce budowanie siebie na nowo.

Kryzys, ból, samotność i wreszcie cisza przyniosły odpowiedzi.

Kurz kiedyś opadnie, a z mgły wyłoni sie wizja Twojego nowego życia.

Wtedy wstajesz z kolan, bierzesz oddech pełną piersią, prostujesz plecy i z nieśmiałym uśmiechem i błyskiem w oku stawiasz pierwszy krok na drodze swojego nowego życia.
I każdy kolejny krok, który codziennie stawiasz, będziesz wykonywać z siłą i mocą, o jaką nawet byś siebie nie podejrzewała.

Zaczęłam pisać nowy scenariusz.
Tym razem główną rolę gram ja.

Pamiętajcie:
Ruina to dar. 🙏To mozliwość transformacji 💙


Zamek Krzyżtopór, miejsce snucia wyżej opisanych rozważań nad moim życiem...